ZACHOWANE ZASADY

Wiele zależy od tego, jak zostało do tego przygotowane właśnie w czasie podmiej­skich spacerów, wycieczek jednodniowych czy nawet kilkudniowych. Sądzę, że w ta­kiego typu turystyce dziecko w wieku lat dziesięciu, a na łatwym terenie nizinnym lub lekko górzystym nawet w wieku ośmiu lat, może uczestniczyć z powodzeniem. Na­leży jednak pamiętać o pilnej lekturze prze­wodników i map po to, aby dobrze obliczyć wysiłek niezbędny na pokonanie trasy przez dziecko. Najdogodniej jest planować takie wędrówki na trasach znanych rodzicom. Musi być zachowana zasada tzw. przejścia trasy, wyobrażenia sobie na niej dziecka i to nie tylko w idealnych warunkach pogodo­wych, ale również w przypadku nagłej zmiany pogody, deszczu, burzy, zimnego wiatru.W takich wyprawach zatem może brać udział dziecko już obyte z wędrówką tury­styczną, odporne na zmiany pogody, zdrowe i sprawne ruchowo, wytrzymałe, odpowied­nio wyposażone w odzież, nie obciążone ba­gażem (jedynie minimalnym — przedmiota­mi osobistego użytku, jak sweter, wiatrów­ka, skarpetki na zmianę, przybory toaletowe, ręcznik).

PODZIAŁ RÓL

Początkowo jednak powinno raczej obserwować i być obsługi­wane. Dopiero w następnym sezonie lub po kilku tego typu biwakach można dziecko włączać do czynności przy urządzaniu no­clegu, do przygotowywania posiłków, pako­wania i rozpakowywania sprzętu. Podział ról jest nieodzowny, podobnie jak na co dzień w domu. Nawet małe dziecko na bi­waku powinno być wdrażane do utrzymy­wania porządku wokół siebie, udzielania ro­dzicom pomocy, niewielkiej, ale w miarę nabywania wprawy coraz większej, przy­zwyczajane do samoobsługi.Nieco inne warunki spotkamy wędrując z dzieckiem w terenie, gdzie bazę noclegową stanowią schroniska, stacje turystyczne, stanice wodne, bazy namiotowe, bacówki tury­styczne. Mając zapewnione noclegi i zasad­niczy posiłek (śniadania i kolacje przygoto­wujemy z własnych produktów), można więcej czasu i uwagi poświęcić turystycz­nym walorom terenu. I znowu pojawia się problem — w jakim wieku dziecko nadaje się do takich wędró­wek?

OSOBNA SPRAWA

Dziecko na biwaku — to sprawa osobna i nie całkiem prosta. Po pierwsze, nie za­bieramy na biwaki niemowląt, jakkolwiek i już dla kilkulatka może to być wspaniałe przeżycie. Po drugie, dziecko na biwaku musi być przygotowane do tak niezwykłych warunków pod. względem wyposażenia, ubrania przede wszystkim, a także przyu­czone do odpowiednich w takich warunkach zachowań. Ze względu na dzieci biwak na­leży przygotować za dnia, aby po zapadnię­ciu zmroku uniknąć błądzenia wśród roz­rzuconego sprzętu, upadków spowodowa­nych nierównościami czy na skutek zaplą­tania w linki namiotu własnego lub sąsia­dów (na kempingu). Dziecko musi oswoić się z terenem, poznać rozkład ścieżek, urzą­dzeń takich jak umywalnia, ubikacja, trafić do własnego namiotu, wiedzieć skąd przy­nieść wodę. Inaczej będzie się miała sytu­acja w przypadku noclegu pod namiotem, inaczej zaś gdy wycieczka odbywa się sa­mochodem z przyczepą kempingową. Gdy decydujemy się zabrać kilkuletnie dziecko na taką wycieczkę musimy je stopniowo wdrażać do zachowań i czynności wykony­wanych przez rodzicowi.

Z NAMIOTEM CZY BEZ?

Często możliwe jest po pro­stu postawienie namiotu za zgodą właścicie­la gospodarstwa, który będzie mógł dostar­czyć wodę, pozwoli na jej zagotowanie w kuchni. Gdy zamierzamy biwakować bez namiotu, np. na sianie w stodole, należy bezwzględ­nie przestrzegać zasad bezpieczeństwa po­żarowego. Unikać jednak nocowania na sia­nie świeżo skoszonym i zwiezionym (możli­we są zatrucia olejkami eterycznymi wy­dzielanymi przez rośliny), zajmowania wię­cej miejsca niż życzy sobie tego właściciel stodoły, wygniatania siana, manipulowania sprzętami pozostawionymi w stodole itp. Do snu należy układać się we własnym śpiwo­rze lub pod kocem, nawet przykrywając się dla ciepła warstwą siana. Podłoże należy wyrównać tak, aby w czasie snu nie zsuwać się, nie spaść, gdy wybierzemy legowisko w sąsieku na podwyższeniu. Po noclegu na­leży sprawdzić, czy nie pozostały w sianie drobne przedmioty, mogące zaszkodzić kar­mionej potem tą paszą zwierzynie. Najle­piej jednak przed ułożeniem się do snu po­zostawić je w kieszeniach plecaka bądź za­pakowane wraz z ubraniem włożyć do jego wnętrza. Należy także uporządkować lego­wisko przez rozrzucenie zbitego podkładu, aby siano nadal mogło swobodnie dosuszać się po naszym odejściu.

DZIECKO NA WĘDRÓWCE

Biwakowanie w warunkach terenowych wymaga wcześniejszego przygotowania wy­posażenia, od namiotu poczynając na sprzę­cie do jedzenia i gotowania kończąc. Nie­przewidziane biwaki są tylko czasem przy­jemne, zatem należy decyzję o nocowaniu w terenie podejmować wcześniej. Zapas żywności dostosowujemy do czasu trwania wędrówki. Gdy nie zamierzamy sami przy­rządzać posiłków, trasa wędrówki musi być tak zaplanowana, aby ciepły posiłek można było kupić po drodze, w schronisku, resta­uracji, nawet u kogoś prywatnie (w regio­nach turystycznych nie jest to dla nikogo zaskakujące). Warto jednak o swoich zamia­rach uprzedzić, np. zaprzyjaźnionego gospo­darza. Suchy prowiant należy zabierać ze sobą, gdy zamierzamy biwakować w okoli­cy nie zagospodarowanej. Przygotowanie ciepłego napoju, np. herbaty, można zapew­nić sobie rozpalając w odpowiednim miej­scu (z dala od lasu, zabudowań, stert siana lub zboża) ognisko. Na rozbicie namiotu na­leży uzyskać zgodę, aby uniknąć kar za użytkowanie terenów prywatnych lub lasów państwowych.

NOCLEG NA BIWAKU

Jeśli wybierzemy się do podmiejskiego la­su, wówczas również należy czas powrotu dostosować do przyzwyczajeń dziecka, jeśli dysponujemy samochodem — może, ono przespać się w jego wnętrzu, nie zapomnij­my jednak o otwarciu okien. W czasie dłuż­szej wędrówki, z dziećmi starszymi, w porze największego nasilenia słońca należy zrobić przerwę w marszu, ochłonąć, zachęcić dzie­cko do zbierania owoców leśnych itp. czyn­ności. Gdy przewidujemy nocowanie po dro­dze, musimy po zapewnieniu dogodnego miejsca, pamiętać o zmęczeniu dziecka i wcześniejszym zakończeniu etapu wyciecz­ki. Nocleg na biwaku, we własnym namio­cie, wymaga czasu na przygotowanie go oraz posiłku wieczornego. Dziecko powinno mieć własny śpiwór i stosowną do warun­ków noclegu odzież, w postaci piżamy, dre­su lub ocieplacza. W przypadku wycieczki samochodem dziecko może nocować w nim po zapewnieniu dogodnego legowiska (roz­łożonego siedzenia, w śpiworze lub pod ko­cem); niezbędny jest namiot i sprzęt biwa­kowy dla rodziców.

BĘDĄC W TERENIE

Przyczyną zadowolenia dzie­cka jest także właściwie dobrana odzież, zabawy ruchowe, jedzenie i odpowiednio dawkowany napój. Nie wmuszajmy w dzie­cko specjalnych porcji jedzenia. Zajęte za­bawą, ruchem, wrażeniami płynącymi z nie­codziennego otoczenia nie ma łaknienia, a raczej pragnienie. Pierwszą reakcją po spa­cerze jest najczęściej senność, dopiero po powrocie do domu należy zadbać o odpo­wiedni pod względem składu i objętości po- i siłek. Będąc w terenie musimy zwracać uwagę  nie tylko na dogodność drogi czy trasy wę­drówki. W przypadku spaceru w obrębie miasta (park, ogród działkowy, botaniczny, zoologiczny, plac zabaw dziecięcych itd.) na- ; leży wyliczyć czas jego trwania tak, aby nie zakłócać rytmu życia dziecka. Jeśli w ciągu dnia zawsze o określonej porze było układane do snu, pora ta musi być zacho­wana. Zakłócenia rytmu życia powodują, że zamiast wynieść korzyści ze spaceru dzie­cko będzie zniecierpliwione, grymaśne, płaczliwe, nieznośne. Powrót do domu w po­rze snu jest nieodzowny, chyba że dziecko zniesie niedogodność snu w wózku spacero­wym. Wówczas należy — zależnie od pogo­dy — przerwać spacer, znaleźć zaciszne miejsce w parku i zabrać się do… przeczy­tania zaległej gazety, książki, do robótki na drutach, rozmowy.

GDY DOPADNIE ZMĘCZENIE

Należy pilnie obserwować dziecko, aby nie przemęczyć go nadmiarem wysiłku i wrażeń. Ewentualnych oznak takiego sta­nu nie należy przełamywać podniesionym głosem, klapsami, straszeniem, bo następna wycieczka będzie dla niego trudna do znie­sienia już w chwili wyjścia z domu. Wyo­braźnia dziecka pracuje, lęk jest hamulcem przeżyć pozytywnych. Wszak musimy pa­miętać, że każdy spacer, wycieczka czy dłuż­sza wędrówka mają dziecku i rodzicom do­starczyć przeżyć radosnych, psychicznie po­zytywnych, rozwijających wyobraźnię, zmysł obserwacji, samodzielność. Lęk przed karą, bólem, gniewnym głosem rodziców powodu­je u dziecka niechęć do zabawy, stawiania pytań, hamuje otwarcie na otoczenie. Wra­żenie pozytywne zapewnić może tylko ży- j czliwość i pomoc udzielana dziecku, zain­teresowanie tym, czym ono się zaciekawi, rozmowa z dzieckiem (ale bez egzaminowa­nia, uczenia nazw aż do perfekcji, zawiłych wyjaśnień na temat rzeczy i spotykanych ; zjawisk itp.).

WYPOSAŻENIE DZIECKA

Nie­odzowne jest posiadanie peleryny nieprze­makalnej lub takiejże kurtki do okrycia dziecka podczas deszczu.Nie zmuszajmy dziecka do przemierzania wielu kilometrów. Należy raczej nieść je w specjalnych nosiłkach, w przypadku mar­szu równą drogą — można dziecko wieźć w składanym wózku. Jednak jak najczęściej trzeba zachęcać je do samodzielnych kro­ków, przerywać spacer w celu pokazania dziecku czegoś po drodze, organizowania prostych zabaw, w czasie których pobiega, np. za piłką. Ważne jest aby rodzice brali ‚ udział w tych zabawach, zachęcając dziecko do ruchu na wolnym powietrzu. Gdy na spa­cerze znajdzie się kilku rówieśników, wtedy jedno z rodziców powinno wziąć na siebie rolę, wodzireja zabawy, rozjemcy sporów, bezpośredniego opiekuna baczącego, aby ni­komu nie przydarzyła się bolesna przygoda. Ubranie w tym czasie należy zredukować do niezbędnego, zależnie od pogody. Po skończonej zabawie trzeba sprawdzić czy dziecko nie spociło się nadmiernie. Zmiana wilgotnej koszulki jest niezbędna, a następ­nie ubranie w suchą odzież, najlepiej o jed­ną warstwę więcej niż w czasie zabawy. Ewentualne zmęczenie należy niwelować wolnym spacerem lub przebyciem następ­nego etapu wędrówki z dzieckiem.

DZIECKO NA WYCIECZCE

Dla naszych rozważań istotne jest także to, jak ubrać na spacer, wycieczkę czy wę­drówkę dziecko. Niektóre wskazania obo­wiązują w tym przypadku bez wyjątku — odzież musi zapewniać dziecku swobodę ru­chów, chronić przed urazami. Musi być przeznaczona do zabrudzenia, dziecko — jak mawiają doświadczeni w turystyce rodzi­ce — może być jednocześnie nieco zabru­dzone i szczęśliwe, natomiast trudniej o za­dowolenie dziecka, gdy karze się je za za­brudzenie ubrania, rąk, zadraśnięty palec. Trzeba wziąć za każdym razem pod uwagę pogodę, ale dbać i o to, aby dziecko zbyt grubo ubrane nie zapociło się idąc, bawiąc się z rówieśnikami lub rodzicami. Posiada­cze samochodu mają większe możliwości za­brania zmiany ubrania, dodatkowego swe­terka czy obuwia. Wędrujący pieszo powin­ni przewidzieć, że niezbędne rzeczy weźmie do niewielkiego plecaka któreś z rodziców. Opiekunowie małego dziecka oczywiście za­biorą pieluchy, rodzice starszego — ewentu­alnie sweterek, majteczki, spodenki, gdy upalnie — koniecznie nakrycie główki.